Atlas Ryb

SKLEP

Ostatnie ogłoszenia


Losowo w galerii

Współpraca medialna

Reklama
ww

Baner do pobrania

   

Facebook


 
Grudniowe starorzecze Drukuj
(12 głosów, średnia ocena 4.50 na 5)
Wpisany przez kowson77   
czwartek, 15 grudnia 2011 14:23
ssnajki0
Grudzień to miesiąc sprawdzenia się nad wodą. Z jednej strony szansa na złowienie grubego drapieżnika, z drugiej, szaro bura aura i niskie temperatury zniechęcają na wolnym dniu do wstania z łóżka, nie mówiąc o wyprawie nad wodę. A grudniowa woda wręcz odstrasza.

Jest jak ołów, obdarta z resztek późno jesiennego życia. Nie uświadczymy buszującej na płyciznach drobnicy, ani oznak żerowania większych ryb. Nic co mogłoby zachęcić i zmotywować wędkarza do spędzenia nad rzeką lub jeziorem, paru godzin, z puli czasu wolnego od pracy, lub domowych obowiązków. Najgorszy jest ten pierwszy raz. Jeśli jednak uda się przemóc, wyjść nad wodę i w pełni wykorzystać krótki dzień, jest szansa na to, że kapryśna natura, obdarzy nas grubą, wypasioną przed zimowym postem rybą.

ssnaji1

Znając już z autopsji zimowe niuanse, wylądowaliśmy z Felkiem, Snajkim i Gepettem nad brzegami naszego ulubionego starorzecza. To fantastyczne łowisko, obdarzało nas w sezonie letnim pięknymi szczupakami. Woda jest mało znana, wolna od tłoku i wędkarskiej presji. Graty z samochodu wypakowaliśmy bez pośpiechu towarzyszącemu letnim eskapadom. Konieczność wciśnięcia się w neopreny i moczenia się po pas w lodowatej wodzie, nie przyśpieszała rutynowych wędkarskich przygotowań. Starorzecze jest bardzo specyficzne. W wielu miejscach wysokie, strome i na gęsto zarośnięte urwiska, uniemożliwiały łowienie z brzegu. To chyba właściwie dzięki tej niedostępności, rzadko ktoś tu zaglądał, a łowisko było rybne i rzadko odwiedzane. Do wody pierwszy wgramolił się Snajki.

ssnajki2

Znałem tego maniaka wędkarstwa od jakiegoś czasu i wiedziałem, że nie opuści swojego stanowiska, aż do zmroku. Zanurzyłem się w słabo ciepłej wodzie kilkanaście metrów dalej i od razu pożałowałem, że oprócz dwóch par grubych skarpetek, nie wcisnąłem na stopy wkładek termicznych. Gdy zastanawiałem się grzebiąc w pudełku, którą z żelko podobnych, gumowych przynęt zapodać szczupakom, Snajki wprawnym ruchem podebrał ręką niewielkiego pistoleta. Z trzaskiem łamanych gałęzi coś wielkiego stoczyło się po stromym zboczu. Z gęstwiny wyłonił się Felek. Wgramolił się do wody i z radosna miną zajął miejsce obok mnie. - Kąsa coś? - zapytał się uradowany i posłał daleko przed siebie dużego żółtego rippera z czerwonym grzbietem. - Snajki pokąsał zębatego, ja jeszcze nawet nie zacząłem – odpowiedziałem i zacząłem się zastanawiać, czy przypadkiem nie zostawić szczupaków kolegom i nie zapolować paprochówką na okonie. Pasiaki dorastały tu do imponujących rozmiarów. - Następnego mam! - krzyknął Snajki prezentując centkowanego pięćdziesiątaka. Uzbroiłem paprochówkę i zacząłem badać dno, zestawem zakończonym małym twisterkiem w kolorze herbaty. Kolejny rzut i na końcu wędki poczułem przyjemny ciężar ryby. Trwało to jednak tylko chwilę i żyłka bezwładnie uniosła się na wietrze.

ssnajki3

Widziałeś skurczybyka? Gumę mi cholera jedna ucięła!- Bywa – rzekł Felek, zmienił gumę na obrotówkę i rzucił nią wzdłuż brzegu w moją stronę. Gdy wiązałem nową gumę, na wirówkę kolegi zakąsił wymiarowy szczupaczek. - Nosz to jest morda jedna zębata! - krzyknął Felek – Ty chodź i oblukaj, co ten zbój kostropaty ma w pysku! Zajrzałem w głąb zębatej gardzieli i ujrzałem wbitego w podniebienie ryby paprocha, który jeszcze nie dawno był integralna częścią mojego okoniowego zestawu - coś takiego, ale głodomor– odparłem zdziwiony. - Zobaczcie! - krzyknął Snajki, machając w naszą stronę kolejnym szczupakiem. - Może trzeba go unieszkodliwić albo od prądu odłączyć zanim nam wszystko wyłowi – Zaproponował spokojnie Felek, znacząco spoglądając w stronę oglądającego pogryzioną gumę Snajkiego . No tak, szczupaki żarły w najlepsze, a ja się za okoniami uganiam. Wygramoliłem się na górę i schowałem delikatny kijek do bagażnika. Przyszedł czas poskromić kaczodzioby. Pomaszerowałem wzdłuż brzegu w stronę obiecującego cypla. Po godzinnym, bezowocnym biczowaniu wody, postanowiłem sprawdzić co porabiają moi koledzy. Felka nakryłem na pstrykaniu fotek Snajkiemu, dumnie dzierżącemu, tym razem pokaźniej wielkości szczupaka.

ssnajki5

Co tu się dzieje? - zapytałem sam siebie. Wszyscy łowią jak wściekli, a mi jakoś najwyraźniej nie szło. Przedzierając się prze gęstwinę, w końcu znalazłem dogodne miejsce do zsunięcia się do wody. Z góry doszedł mnie jeszcze głos Gepetta, chwalącego się swoim upolowanym zębaczem. Po kolejnej godzinie trafiam wreszcie rybę. Jest „ogromna”. Jakby ją mocno za ogon pociągnąć, może nawet byłaby wymiarowa... Wkurzony wracam do samochodu. Przy otwartym bagażniku siedzi Felek i siorbie herbatę z termosu. Obok na gałęzi, suszą się wyciągnięte na drugą stronę, mokre od środka spodniobuty. Nalewa mi kubek gorącego, aromatycznego napoju. Widzę, że minę ma nietęgą, więc pytam się o co stało. Okazało się, ze zaciął szczupaka, takiego ponad 70cm. Rybsko wlazło w jakąś gałąź i aby go uwolnić z zaczepu, wpakował się za głęboko do wody. Dużo za głęboko, lodowata woda, wlała mu się aż do gaci. Na domiar złego nie było nikogo, kto mógłby zrobić mu pamiątkowe zdjęcie z rybą. - Nie martw się – pocieszyłem go – Przynajmniej coś ładnego ucapiłeś, mi się tylko ledwo wymiarowy knot uwiesił. Pogoda za to piękna, ciesz się, że siedzisz nad wodą a nie w robocie. Po jakimś czasie wrócił Gepetto i Snajki. Trochę nas to zaskoczyło. Snajkiego zazwyczaj trzeba na siłę wyciągać z wody, a on sam wylazł, po dobroci.   - Ile szczupaków jeszcze naciąłeś, przyznaj się – spytał się go Felek. - A nie wiem, tak się zająłem łowieniem, że po czwartym przestałem już liczyć – Odpowiedział zadowolony z siebie Snajki.

ssnajki4

 Podsumowując, był to bardzo udany dzień. Tegoroczny grudzień swoją wyjątkową, ciepłą aurą, aż zachęca do wypadu nad wodę. Jest połowa miesiąca, a termometr za oknem wskazuje prawie 10 stopni. Zbliża się znowu weekend i trzeba ustalić, gdzie tym razem się wybrać i na co nastawić. Słoneczne dni pobudzają do żerowania również białoryb, więc możliwości są ogromne. Najważniejsze to zaplanować i wyjść z domu. Czego i Wam gorąco życzę.

Sebastian Kowalczyk

 

 

.

 

Komentarze  

 
+1 # Snajki 2011-12-15 22:13
Seba fajne opowiadanie fajnie było by to powtórzyć tylko skarpety na nogi zakładaj a nie wieszasz pod choinką
 
 
+1 # Szympans 2011-12-19 14:26
Super opowiadanie :) Snajki gratulacje, pozamiatałeś . Tak trzymać !!
 
 
# Wodziniak 2012-01-17 22:30
Rybie najpierw trzeba się przedstawić, co widać na pierwszej fotce Nie każdy o tym pamięta i dlatego nie każdy łowi
 
 
# tomasz kwieciński 2012-01-19 11:46
Gratuluje udanego wypadu rybki dopisały uśmiech od ucha do ucha tak trzymać
 
 
# kopytek.marzena 2012-01-19 17:16
Super fajne opowiadanko
 

Najnowsze komentarze

Logowanie

Reklama

Najnowsza wiadomość: 4 minut temu
  • glizdziarz : Zmykam do pracy. Do miłego
  • glizdziarz : Od razu dam 2 puchy kuku
  • korzun04 : trzymaj się- a miejscówke odrazu podnęć grochem czy kuku
  • glizdziarz : Jak zassię wszystkie odcinki to ci na DVD podeślę
  • glizdziarz : No ja też zaraz mykam do pracy. Przed wieczorkiem pomknę oczyścić miejscówkę
  • korzun04 : Trzymaj się- powodzenia
  • korzun04 : mam wieści z wyszogrodu - totalna klapa, zastanawiam się czy nie ruszyć na kanały... Przewraca oczami Pytanie
  • j@rex : muszę uciekać do pracy miłego dzionka Bardzo szczęśliwy
  • korzun04 : możliwe.. Przewraca oczami,
  • glizdziarz : Jak byś obejrzał pierwszy odcinek to też by cię wessało
  • korzun04 : maniak! Zszokowany Bardzo szczęśliwy
  • glizdziarz : Zauważyłem. A ja dalej zasysam kolejne odcinki serialu Uczastok.
  • korzun04 : Z ziomalem se gadam! Bardzo szczęśliwy
  • korzun04 : nie!
  • glizdziarz : Widzę, że dziś nie jestem pierwszy Bardzo szczęśliwy
  • korzun04 : Witaj Grzegorz! Bardzo szczęśliwy
  • korzun04 : na kanałach jestm stałym gościem - może polecę tam w Boże Ciało
  • korzun04 : ja kiedyś jeździłem na Klusy między ełkiem a Orzyszem, oraz święcajty w ogonach i kanały szymoński ,mioduński ,
  • glizdziarz : Dzień dobry
  • korzun04 : u mnie w okolicy to trzepią siatami do oporu, a ceny na wędkowanie zaczynają się od 250zł jeżeli chcesz łowić w nocy to x2
  • j@rex : a Ty gdzie łowisz??
  • j@rex : ale są jeziora gdzie dzierżawcy zauważli nareszcie że większą kasę będą mieć z licencji i turystó niż z tego co wyciągną z siatek
  • j@rex : ciężko bo jeszcze na niekórych jeziorach odłowy przemysłowe trwają
  • korzun04 : słyszałem że tam ciężko z rybą?
  • j@rex : w weekand planuję na Selmęt Wielki
  • j@rex : a ne mazury to okolice Ełku
  • j@rex : na narew kupujemy licencje tylko że tam jest dwóch dzierżawców i tak naprawdę to djabli wiedzą na czyjej wodzie łowisz Bardzo szczęśliwy Bardzo szczęśliwy Bardzo szczęśliwy
  • korzun04 : a na mazury gdzie jeździsz?
  • korzun04 : to pod Łomżą? to jeszcze woda PZW czy prywatny odcinek
  • j@rex : trochę trzeba jechać ale coś tam zawsze się złowi

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą wysyłać wiadomości

Teraz online:
  • Użytkowników: 6
  • Gości: 20
Nowi użytkownicy:
Aktywne konta: 5116

PATRONAT WTV

logo
logo

Najaktywniejsi

  • wedkarz2309
    178 Punktów
  • Longin
    158 Punktów
  • mirasek
    153 Punktów
  • rooster
    152 Punktów
  • maniek-pc
    144 Punktów
  • czaplasiwa
    121 Punktów
  • Kerad
    112 Punktów
  • pisaq
    111 Punktów
  • Snajki
    95 Punktów
  • tomasz kwieciński
    91 Punktów
 

W SKLEPIE

18.00 PLN

16.00 PLN

24.00 PLN

24.00 PLN

14.00 PLN